Syrena

Ten szczególny rysunek długo upominał się o sensowną finalizację. Niezliczony ogrom czas leżał zapomniany gdzieś w kącie na strychu, aż pewnego dnia, w przypływie weny postanowiłem go odświeżyć. To niezwykłe, jak zwykły rysunek potrafi poprawić zmarnowany humor, nawet w najgorszy, najbardziej przykry i leniwy dzień.

\

Inspirowany Wiesławem Wałkuskim, Franciszkiem Starowieyskim, Wojciechem Siudmakiem i oczywiście Zdzisławem Beksińskim nie potrafię od pewnego czasu myśleć o własnej twórczości w kategoriach innych niż realizm fantastyczny. W tym konkretnym wypadku postanowiłem przedstawić kobietę w postaci mitycznej syreny. W mitologii greckiej były to przebiegłe stworzenia, obdarzone pięknym, anielskim głosem. U Greków, inaczej w pozostałych wiekach w innych częściach Europy, wyobrażano sobie syreny jako pół kobiety – pół ptaki. Te archetypiczne femme fatale wykorzystywały swój dar wokalny, aby wabić marynarzy na manowce, powodując ich śmierć. Jeden tylko Odyseusz postanowił wystawić się na próbę, jednak i jego wola ugięłaby się od wpływem zalotnego śpiewu syren, gdyby nie krępujące go powrozy.

Pastel i węgiel na szarym bristolu, 100×70 cm.

SyrenaGrzegorz Wlazło